Pierwsza część przygód Fruwaczków, wymyślone przez Anię i Tadeusza Baranowskich. Przygoda małych stworzeń zamieszkujących bajkową magiczną krainę, rozpoczyna się kiedy Amadynka i Huzarek zostają uprowadzone przez sługi złego Czarnego Ptaszyla. Na ratunek ruszają pozostali mieszkańcy wioski! Starszy czytelnik może być zaskoczony wielkością kadrów i lekkością dialogów, ale pamiętajmy jest to wydawnictwo przeznaczone dla młodszych i najmłodszych odbiorców. Myślę, że spokojnie możemy poczytać każdą z przygód Fruwaczków na dobranoc dla naszych milusińskich, a akcji (narysowanej bez przemocy) nie brakuje!

Książeczka ukazała się nakładem wydawnictwa Akapit w roku 1989, na niezbyt eleganckim papierze, odnoszę wrażenie, że karty były pożółkłe już w momencie druku. Trudno dzisiaj zakupić egzemplarz pierwszego wydania, który nie byłby powycierany i przebarwiony.

Taki stan rzeczy trwał do roku 2017 kiedy to wydawnictwo Ongrys wydało dwie wersje tej opowieści. Pierwsza to zwykłe wydanie w twardej oprawie, druga natomiast wydana w limitowanym do 550 sztuk nakładzie posiadała płócienną, zdobioną okładkę. Podobnie, jak „Antresolka…” i „Skąd się bierze woda sodowa…” wersja kolekcjonerska posiada szereg dodatków.

  • komiks „Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady”,
  • komiks „To doprawdy kiepska sprawa, kiedy Bestia się pojawia”,
  • wywiad z autorem dotyczący kulisów powstania tych komiksów,
  • reprodukcję okładki czasopisma „Ja, Ty, My” na której pojawiły się fruwaczki,
  • reprodukcję zapowiedzi komiksu,
  • szkice postaci,
  • płócienną oprawę.

Ponadto do albumu dołączona była plansza lub część planszy komiksu z wydrukowanym konturem, ręcznie pomalowana przez Aleksandrę Spanowicz, oryginalna, odręczna ilustracja książkowa z archiwum Tadeusza Baranowskiego (rysuneczki dla WSiP) oraz zestaw sześciu pocztówek z kadrami z komiksu. Cena komiksu uzależniona była od wielkości dodawanej planszy, ten z małą kolorową planszą kosztował 190zł, ten z największą 530zł.

Z komiksem tym łączy się niezbyt przyjemne wydarzenie, otóż oryginalne plansze zostały Tadeuszowi Baranowskiemu skradzione w latach 90-tych przez „przyjaciela”, który deklarował wydanie albumu. Wziął, wyszedł i tyle go widzieli… niech mu ziemia lekką będzie. Dzięki zachowanym negatywom kreski, udało się komiks odtworzyć, a pokolorowaniem jego, wzorując się na pierwszym wydaniu, zajęła się Aleksandra Spanowicz. Wyszło pięknie!

Tak powstaje nowy komiks… (fot. arch. autora)

Obecnie autor kończy pracę nad ostatnim trzecim albumem z przygodami Fruwaczków, który niebawem ma się ukazać na rynku.